PROJEKT EDUKACYNY 

ZESPÓŁ SZKOLNO-PRZEDSZKOLNY w RUDZIŃCU ,,BLIŻSZA OJCZYZNA”

POD PATRONATEM WÓJTA GMINY RUDZINIEC

TACISZÓW

Oczekiwanie, niepewność, sensacja!

                Cała nasza przygoda z projektem ,, Bliższa Ojczyzna" zaczęła się kilka miesięcy temu, gdy to nasz przewodniczący Dawid poszedł wprost do ,,jamy smoka", aby wylosować jedną z 17 miejscowości, z której to przeszłością, teraźniejszością i przyszłością będziemy się zmagać aż do dnia prezentacji naszych ,,wypocin". Na szczęście okazało się, że tym cudownym miejscem jest Taciszów. Wioska nieduża, ale posiada kilka ciekawych obiektów. Stwierdziliśmy, że zawsze mogłoby być gorzej.

Złe dobrego początki!

           Naszym pierwszym krokiem w tym projekcie była wyprawa rowerowa do Taciszowa, w której wzięły udział 4 osoby! Druga wizyta była bardziej udana. Prawie cała klasa stanęła na wysokości zadania i pojawiliśmy się grupą w Taciszowie. Poznaliśmy wszystkie zakamarki tej malowniczej wioski, m.in. złożyliśmy wizytę braciom zakonnym oraz podpatrzyliśmy tajniki wyrobu dzwonów. Pobawiliśmy się, także w dziennikarzy i przeprowadziliśmy wywiad z jedną z sędziwych mieszkanek Taciszowa, panią Giemzą. To był bardzo udany i owocny dzień.

Do sali wchodzimy i co widzimy...

 Przygotowaliśmy drogę krzyżową, znajdująca się w parku przy zakonie, porozwieszaliśmy piękne zdjęcia, wykonaliśmy wał przy jeziorze oraz same jezioro. Zbudowaliśmy także zagrodę, w której umieściliśmy bydło. Nie zaniedbaliśmy także najważniejszych informacji  dotyczących Taciszowa. Rezultaty były niewiarygodne. Doszliśmy do wniosku, że odwaliliśmy kawał dobrej roboty.

,, Być albo nie być "

 Nadszedł sądny dzień, zebrało się kilka osób z mojej klasy. W końcu ktoś musiał oprowadzić komisję. Pojawiliśmy się na miejscu wcześniej, aby jeszcze wszystko dopracować. Oczywiście Adrian już paradował w stroju Kamiliana, i musiał być bardzo wiarygodny, bo ktoś naprawdę wziął go za osobę duchowną i wręczył mu plakat dotyczący festynu parafialnego. Następnie urzeczony swoim image opowiadał o zaistniałej sytuacji każdej napotkanej osobie. Niektórzy spośród biorących udział  w prezentacji zbytnio wkręcili się w role. ,,Nimfy" lejące się wodą (substytutem tlenku wodoru była bibuła) budziły powszechną sensację wśród zwiedzających. Latające strzępy bibuły oraz powszechna radość stworzyły wręcz arkadyjski obraz. Bibuła dotarła do niemalże każdej części ciała ,,nimfy" , a ponadto barwniki w niej zawarte nie omieszkały podzielić się swym pigmentem z ubraniami. Na uwagę zasługuje również ,,Kapela Brata Andrzeja", która cieszyła się chyba największym zainteresowaniem. Kolejne wycieczki zwiedzających, a my nadal pełni wigoru trwaliśmy i oczekiwaliśmy zakończenia tego cudownego dnia.

,,To już koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść..."


Komentarz: uczniowie klasy.
FOTO: Andrzej Lipka
Strona główna